- Parę lat temu pewnie nie podejrzewałeś, że festiwal tak się rozwinie. Zaczynało się przecież od konkursu dla instrumentalistów podczas miejskiego koncertu z okazji zakończenia lata w Parku Ludowym…
Ponieważ nigdy nie słyszałem o takim konkursie, więc przypuszczałem, że kiedyś wymiar „Solo Życia” będzie na tyle wielki, że stanie się on ważnym etapem w karierze młodych instrumentalistów. Nie przypuszczałem, że ten wymiar osiągniemy tak szybko. Dzięki pomocy ówczesnego prezydenta Lublina, p. Andrzeja Pruszkowskiego, drugi festiwal był już samodzielną imprezą z wieloma muzycznymi atrakcjami, a większość zgłoszeń konkursowych napłynęła spoza naszego województwa. Obecnie tak wysoką rangę „Solo Życia” udaje się nam utrzymać dzięki pomocy Miasta Lublin i wsparciu Urzędu Marszałkowskiego a także hojności Sponsorów, Fundatorów Nagród i Partnerów Organizacyjnych. Dumni jesteśmy z Patronatów Medialnych zarówno regionalnych jak i ogólnopolskich. O randze naszego festiwalu świadczą również honorowe patronaty Prezydenta Miasta, Przewodniczącego Rady Miasta i Marszałka Województwa Lubelskiego. Natomiast muszę stwierdzić, że nie byłoby „Solo Życia” w tym wymiarze bez pracy społecznej członków Stowarzyszenia Na Rzecz Wspierania Młodzieży Uzdolnionej Muzycznie
- Dlaczego zdecydowałeś się organizować konkurs właśnie dla instrumentalistów?
Jest w Polsce wiele przeglądów i konkursów dla zespołów i wokalistów. Są konkursy dla instrumentalistów z dziedziny muzyki poważnej i jazzowej, natomiast dla instrumentalistów reprezentujących tzw. „muzykę rozrywkową” nie było wcześniej nic. Kiedyś sprzymierzeńcem polskiego artysty były media, ale dzisiaj panuje tam monopol muzyki zagranicznej. Żyjemy w czasach w których wmawia się nam, że artystą jest osoba która umie włączyć guzik z napisem „play” i udawać, że gra lub śpiewa. Nieprawdopodobnie uzdolnieni młodzi ludzie są oszukiwani i okradani przez obiecujących cuda szarlatanów udających fachowców z branży muzycznej. W czasach mojej młodości było trudno ale dzisiejsza sytuacja to dywersja mająca wmówić nam, że tylko artysta zagraniczny jest godzien naszej uwagi i tylko na jego koncert warto kupić bilet. To oczywiście wielkie oszustwo! Dlatego postanowiłem zorganizować konkurs który promuje nieprzeciętne muzyczne zdolności młodych ludzi.
- Dla uczestników występ na festiwalu to często naprawdę „solo życia”. Niektórzy mają na koncie spektakularne sukcesy…
Dla każdego z laureatów po zwycięstwie na „Solo Życia” otworzyły się nowe możliwości. Przestali być anonimowymi muzykami. W paru wypadkach doszło do czegoś na kształt „american dream”. Dzisiaj kilku laureatów „Solo Życia” występuje z uznanymi polskimi gwiazdami i na największych polskich festiwalach. Bez zwycięstwa w „Solo Życia” nikt by się o nich nie dowiedział. Naszym celem jest, umożliwienie laureatom festiwalu profesjonalnego zajmowania się muzyką. w przyszłości. Jedną z metod na osiągnięcie tego celu jest prezentacja ich umiejętności w internecie i na zaprzyjaźnionych festiwalach, gdzie grają jako gwiazdy. Takie przykłady przywracają młodym ludziom wiarę w sens poświęcenia życia muzyce. Gwarantujemy pomoc, ponieważ nikt z nich nigdy nie napisze podania do np. Ministra Kultury. Nie bez znaczenia jest również fakt, że co roku laureaci zdobywają cenne nagrody muzyczne i finansowe ufundowane przez Stowarzyszenia Twórcze i dystrybutorów sprzętu muzycznego.
- Co przede wszystkim jury ocenia w solówkach?
W pracach jury bierze udział wielu fachowców. Ja mogę więc powiedzieć jedynie za siebie, że w solówkach konkursowych zwracam uwagę na melodykę, zrozumienie harmonii muzycznej, rytmikę, momenty pozytywnie zaskakujące i budowanie napięć muzycznych. Ze względu na kilkadziesiąt lat profesjonalnej praktyki często nie określam słowami niektórych cech dobrej solówki. Takie cechy są wyczuwalne w odbiorze – robią na mnie wrażenie i wzbudzają moje zainteresowanie.
- W tym roku po raz pierwszy do finału zakwalifikowała się dziewczyna. Z czego to wynika? Czy po prostu mniej kobiet angażuje się w grę na instrumentach i na ogół wybierają śpiewanie?
W naszym konkursie nie mam parytetów! Podczas obrad jury nie pozwalam też na odczytywanie nazwisk wykonawców. Poznajemy je dopiero po ustaleniu listy finalistów wyłonionych po wielokrotnym słuchaniu kilkudziesięciu solówek, które nie zostały odrzucone jednogłośnie. Po obradach jury każdego roku informowano mnie, że nadeszły zgłoszenia od dziewczyn, ale do tej pory żadna z nich nie doszła do ścisłego finału. Może to wina zbyt długich tipsów, które przeszkadzają w grze na instrumencie. Marta Witiw dostała się do finału ponieważ po prostu zagrała świetną solówkę.
- Jedną z niespodzianek w tym roku będą Bum Bum Rurki, które zostaną rozdane publiczności. Co to takiego i czy łatwo się na tym gra?
To prosta i świetna zabawa. 1 września pierwsze tysiąc osób które przybędą na koncert „Solo Życia” otrzyma taką pamiątkę z festiwalu. Rozdamy rurki w czterech kolorach. Każdy kolor to inny dźwięk. W błyskawiczny sposób podczas koncertu nauczymy Państwa grać razem z nami. Sposób grania pokażę kilkakrotnie w różnych programach TV.
- Po raz pierwszy festiwal trwa dwa dni…
Drugi raz festiwal potrwa dwa dni. Doszliśmy do wniosku, że przez jeden dzień nie jesteśmy w stanie nacieszyć się muzyką graną na żywo. To ogólnopolskie święto muzyki z którego relacje płyną na cały świat. Poza tym w branży muzycznej występ na „Solo Życia” traktowany jest jako nobilitacja, więc każdego roku wielka liczba wspaniałych wykonawców stara się o możliwość występu na naszym festiwalu. Produkując festiwal dwudniowy dwukrotnie zwiększyliśmy ich szanse.
- Coś dla siebie znajdą i fani bluesa i ci, którzy lubią słuchać gitarowych i basowych mistrzów. Opowiedz nieco o tegorocznych gwiazdach.
Uważam, że o artystach najlepiej opowiada ich muzyka. Mogę więc jedynie powiedzieć, że pierwszego dnia wystąpi:
Gif Lof – laureat 2 miejsca na festiwalu im. Ryśka Riedla 2011
L’Orange Electrique – laureat 1 miejsca na festiwalu im. Ryśka Riedla 2012
Bartek Woźniak / Daniel Wręczycki – laureaci ex aequo 1 miejsca na Śląskim Festiwalu Gitary Elektrycznej 2011.
Elżbieta Mielczarek – pierwsza dama polskiego bluesa, wykonawczyni wielkiego hitu „Poczekalnia PKP” Grzegorz Skawiński – muzyk, gitarzysta, wokalista, producent muzyczny i kompozytor, najbardziej znany jako lider zespołu O.N.A. i Kombi.
Dzień pierwszy zakończymy niespodzianką oraz jam session w klubie Graffiti.
W drugim dniu festiwalu wystąpią:
HighLow – Lublin – laureat konkursu Staś 2011
Cheap Tobacco – laureat 3 miejsca na Festiwalu im. Ryśka Riedla 2012
Wojtek Pilichowski i PI Electro Step – wirtuoz gitary basowej z powalającym składem młodych muzyków
Leszek Cichoński i Stan Skibby –
Leszek – wspaniały gitarzysta i organizator corocznych wielotysięcznych prób bicia Gitarowego Rekordu Guinnessa.
Stan – jeden z najlepszych naśladowców Jimiego Hendrixa. Gra, śpiewa i wygląda jak Jimi, jest leworęczny i jako jeden z niewielu gra naprawdę zębami. Oprócz tego jest wspaniałym muzykiem i showmanem.
Oczywiście oprócz Bum, bum rurek największą atrakcją drugiego dnia festiwalu będzie finał konkursu „Solo Życia”.
- „Solo Życia” to festiwal wyjątkowy, na którym nie ma alkoholu i narkotyków, ale też playbacku…
Podczas pierwszego festiwalu dałem słowo, że na „Solo Życia” nigdy nie będzie playbacku, czyli oszustwa. Moje słowo jest dla mnie bardzo ważne, więc tak jest co roku. Natomiast powodem powstania hasła festiwalu jest smutny fakt, że historia muzyki zarówno polskiej jak i zagranicznej zawiera przykłady nieprawdopodobnie utalentowanych młodych ludzi, którzy nie potrafili poradzić sobie ze swoim uzależnieniem. Jimi Hendrix, Janis Joplin czy Ryszard Riedel zakończyli swoje kariery bezsensowną i przedwczesną śmiercią. Przypominam więc, że zarówno ze względu na hasło imprezy jak również ze względów bezpieczeństwa, obowiązuje zakaz wnoszenia i spożywania napojów alkoholowych na terenie kortów tenisowych.
- Czy w jam session po festiwalowych koncertach może wziąć udział każdy, kto po prostu lubi grać?
Oczywiście! Zapraszamy jak co roku wszystkich muzyków miejscowych i zamiejscowych do wspólnego muzykowania. Ci z Państwa którzy byli w ubiegłym roku wiedzą, że warto, bo takich muzycznych składów nie zobaczą na żadnym koncercie na świecie!