Z obszernych materiałów pozostały jedynie załączone fragmenty:
–

2015 r – z Mietkiem Jureckim rozmawiał Aleks Jovičić
Na początek zacznijmy od aktualności. Wraz z kilkoma kolegami, doskonale znanymi fanom, utworzył pan nowy zespół. Grupa ze względu na swój skład nazywana jest dream-teamem. Wszyscy z zapartym tchem czekają na premierowe utwory. Czego możemy się spodziewać po zespole o tak uznanym składzie?
Ponieważ najważniejszym celem zespołu jest realizacja marzeń muzycznych jego członków, więc będziemy grali muzykę wynikającą z naszych młodzieńczych fascynacji i obserwacji. Postanowiliśmy wspólnie patrzeć na muzykę przez pryzmat festiwalu Woodstock z 1969 r, czasów hippiesów i największych zespołów rockowych w historii świata.
Skąd właściwie pomysł na Wieko? Z Jackiem Królikiem i Ryszardem Sygitowiczem mieliście już swoją grupę – Giganci Gitary. Kto wyszedł z pomysłem na nowy pełnowymiarowy zespół rockowy?
Giganci Gitary mają inną ideologię. Ten zespół nigdy nie zrobił próby muzycznej (z wyjątkiem krótkich prób akustycznych przed koncertami). Gramy więc repertuar który powstał wcześniej i z którym można się wcześniej zapoznać, aby przygotować się indywidualnie do zagrania go bez odbywania prób muzycznych. Poza tym skład grupy stanowią znakomici muzycy, którym niczego nie trzeba tłumaczyć. Np. Rysio Sygitowicz jako sideman nagrał kiedyś połowę wszystkich polskich piosenek, ja nagrałem ponad 300 płyt, Robert Chojnacki skomponował kilka piosenek które potrafi zanucić cała Polska, itd. Natomiast zespół WIEKO gra nowe piosenki, skomponowane przez Roberta Chojnackiego. W tym celu spotkaliśmy się już dwukrotnie. Za pierwszym razem przygotowaliśmy wstępnie 19 piosenek, podczas ponownego spotkania dopracowaliśmy repertuar i sprawdziliśmy zgodność ideologiczną pierwszych polskich tekstów napisanych przez Andrzeja Mogielnickiego, Bogdana Olewicza, Zbigniewa Książka i Andrzeja Sikorowskiego. Poza tym wstępnie przygotowaliśmy sześć niespodzianek muzycznych.
W składzie grupy znalazł się Tomasz Zeliszewski, legendarny perkusista rozwiązanej niedawno Budki Suflera. Czy nie myślał pan o innych postaciach związanych z lubelską grupą? Współpracował pan przecież np. z Felicjanem Andrzejczakiem.
Z Tomkiem Zeliszewskim ponad 20 lat stanowiliśmy dobrze zgraną sekcję rytmiczną Budki Suflera. Podczas ubiegłorocznego festiwalu „Solo Życia” znów zagraliśmy sekcyjnie i okazało się, że nadal jesteśmy w stanie tworzyć sekcyjny monolit. Można to usłyszeć na albumie DVD z tego festiwalu. Rozmawiałem wstępnie z Felicjanem Andrzejczakiem, ale stwierdził, że ma inne plany. Krzysztof Cugowski od wielu miesięcy zapowiadał, że spróbuje występować z synami, co jest rzeczą naturalną. Robert Chojnacki chciał grać z instrumentami klawiszowymi, ale został przegłosowany :). W ten sposób sytuacja ukształtowała się automatycznie i zespół WIEKO ma sześcioosobowy skład.
Cała rzesza fanów kojarzy pana z Budką Suflera, więc może teraz troszkę o tej grupie. Z początkiem roku 2014 gruchnęła wiadomość o pożegnaniu zespołu ze sceną. Czy spodziewał się pan, że z jednego zespołu zrobią się trzy? (Wieko, Romuald Lipko Band, Cugowski z synami)
Muzyka ma magiczną siłę przyciągania. Nie jest prostą sprawą rezygnacja z 40 – letnich przyzwyczajeń, sposobu życia i chęci tworzenia. Znam przypadki gdy po rozpadzie jednego zespołu powstało ich pięć i rozpoczęła się walka o nazwę. Na szczęście w wypadku Budki Suflera nikt nie miał zamiaru występować nadal pod tą nazwą. Ponieważ ostatni koncert zagrałem w tym zespole w 2003 r ,więc przez kilkanaście lat grałem w innych zespołach i umiem żyć bez Budki. W połowie 2014 r wiedziałem, że zarówno Cugowski jak i Lipko będą występować w osobnych zespołach. Nie wiedziałem tylko, że ja będę grał w WIEKO 🙂
Przyzna pan, że patrząc na składy personalne Wieka i zespołu Romualda Lipko można odnieść wrażenie, że są one jakby z innych światów?
Teoretycznie tak, natomiast skład WIEKO jedynie bez Grzegorza Kupczyka, zagrał wspólnie jako Budka Suflera podczas festiwalu Solo Życia 2014. Podczas tego festiwalu obchodziłem 40-lecie pracy artystycznej, więc mogłem pozwolić sobie na dobranie składu muzyków, który gwarantuje najwyższy poziom artystyczny i z którymi rewelacyjnie czuję się na scenie. Także do mnie należał wybór repertuaru, więc wybrałem mocne rockowe utwory z repertuaru Budki. Jestem dumny z tego koncertu, choć podejrzewam, że Z grupą WIEKO będziemy grali zdecydowanie mocniej.
W zeszłym roku Budka Suflera z panem w składzie zagrała koncert na Przystanku Woodstock. Zdaniem wielu było to jedno z ważniejszych muzycznych wydarzeń w historii polskiej muzyki. Tak zasłużony zespół zagrał w końcu na kontrowersyjnym, ale jednak pełnym rozmachu Woodstocku. Jak pan wspomina ten festiwal? Czy faceta, który od czterech dekad gra dla mas mogło coś zaskoczyć? Chciałby pan tam jeszcze kiedyś zagrać?
Przed przyjazdem na Przystanek Woodstock nie byłem pewien przyjęcia zespołu przez ludzi młodszych od nas o jedno lub czasem dwa pokolenia. Na próbie akustycznej okazało się jednak, że młodzi ludzie zaakceptowali nas i naszą muzykę, więc na scenę wychodziliśmy jak zwykle bez tremy 🙂 Ponieważ wcześniej graliśmy już dla tak dużej publiczności, więc wszystko odbyło się normalnie. Chcę zagrać na tym festiwalu z zespołem WIEKO i mam nadzieję, że nasza muzyka doprowadzi nas również tam.
Jak już mówiłem, dla wielu Mietek „Mechanik” Jurecki to ikona Budki. Jednak był pan również członkiem innej legendarnej grupy, a był to Perfect. Jednak był to specyficzny czas dla zespołu, który wówczas przechodził rotacje kadrowe, był zawieszany, znów wznawiał działalność. Mógłby pan nam coś opowiedzieć o swojej przygodzie z grupą Zbigniewa Hołdysa?
Przed graniem w zespole Perfect grałem ze Zbyszkiem Hołdysem w zespole „Plugawy Anonim”. Zbyszek zmusił mnie do odkrycia w sobie dodatkowych możliwości muzycznych, o których wcześniej nie miałem pojęcia. To dzięki niemu zrozumiałem wiele więcej i to on uruchomił we mnie pokłady wyobraźni muzycznej. Gdy rozpoczęliśmy pracę w nowym składzie Perfectu naszym zadaniem było przygotowanie programu na koncerty amerykańskie. Dzięki Zbyszkowi, który był tam wielokrotnie, nie marnowaliśmy czasu w USA. Gdy nie graliśmy, to chodziliśmy na koncerty amerykańskich wykonawców i do miejsc związanych z muzyką. Gdyby nie Zbyszek to nie zagrałbym dla Amerykanów w legendarnych klubach Nowego Jorku, Los Angeles czy San Francisco. Graliśmy w pełen energii, zawadiacki i jednocześnie profesjonalny sposób. Piotrek Szkudelski i Jacek Krzaklewski grają tak do dzisiaj. Granie w takim składzie ze Zbyszkiem było dla mnie zaszczytem. Przestaliśmy grać, gdy zwyciężyła niecierpliwość i brak poczucia sensowności działań zespołowych.
Oprócz wspominanych Budki Suflera i Perfectu grywał pan ostatnio także z Dżemem. To chyba również ciekawe przeżycie? Ta grupa to także kawał historii polskiego rocka.
Rozchorował się Beno Otręba. Jurek Styczyński zadzwonił do mnie w nocy i powiedział, że następnego dnia będę grał z Dżemem w Gnieźnie, potem w Lesznie itd. Mam opinię muzyka który szybko się uczy piosenek, więc musiałem tę opinię podtrzymać 🙂 Na szczęście części piosenek Dżemu nie da się nie pamiętać, więc na drugi dzień pojechałem na koncerty. To duża radość grać piosenki, które są hymnami pokoleń Polaków. Poza tym w Dżemie grają znakomici muzycy, więc była to dla mnie wielka przyjemność. A potem Beno wyzdrowiał … 🙂
Wróćmy jeszcze do zespołu Wieko. Kiedy usłyszymy pierwsze utwory grupy? Macie już jakieś plany koncertowe?
Nie chcemy się spieszyć, bo chcemy wszystko zrobić porządnie. Dopóki nie otrzymamy wszystkich polskich tekstów to nie będziemy robić nerwowych ruchów. Każdy z nas gdzieś gra, więc nie stracimy kontaktu z publicznością. Pierwszy koncert WIEKO zagra pod koniec czerwca. To będzie WIEKOpomna chwila 🙂
Dziękuję za rozmowę.